Spis treści
To może być prawdziwy przełom w psychiatrii. Australijscy naukowcy jako pierwsi na świecie sprawdzą, czy substancja znana z „magicznych grzybów” może skutecznie leczyć zaburzenie z napadami objadania się. Innowacyjna metoda ma być nie tylko skuteczna, ale też wyjątkowo bezpieczna.
Uniwersytet Swinburne oraz firma Tryptamine Therapeutics ogłosiły rozpoczęcie pionierskiego badania klinicznego. Jego celem jest walka z kompulsywnym objadaniem się – drugim najczęstszym zaburzeniem odżywiania w Australii. Jeśli eksperyment się powiedzie, otworzy zupełnie nowe możliwości leczenia dla milionów ludzi na całym świecie.
Na czym polega rewolucyjna terapia z użyciem psylocyny?
Badanie obejmie 12 pacjentów, u których zdiagnozowano zaburzenie z napadami objadania się. Nie będzie w nim grupy placebo, co oznacza, że wszyscy uczestnicy i badacze będą wiedzieli, że podawana jest aktywna substancja. To tak zwane badanie typu „open-label”.
Kluczowym elementem terapii jest preparat TRP-8803. Jest to wlew dożylny zawierający psylocynę.
Co to jest psylocyna? To związek chemiczny, który powstaje w Twoim ciele po spożyciu psylocybiny – substancji psychoaktywnej obecnej w grzybach halucynogennych. To właśnie psylocyna odpowiada za głębokie zmiany w percepcji, myśleniu i nastroju, czyli za efekt psychodeliczny.
Kto bierze udział w badaniu i jak ono przebiega?
Projekt został opracowany przez prof. Susan Rossell, neuropsycholog poznawczą z Uniwersytetu Swinburne, we współpracy z firmą Tryptamine Therapeutics. Całe badanie ma potrwać od trzech do czterech miesięcy, a pierwszych wstępnych wyników możemy spodziewać się już pod koniec tego roku.
Dlaczego psychodelik ma pomóc przełamać błędne koło objadania się?
U podstaw wielu problemów psychicznych, w tym zaburzeń odżywiania, leżą sztywne i powtarzalne schematy myślowe. Pacjenci wpadają w pułapkę myśli, z której nie mogą się wydostać.
Głos ekspertki: „Uwalniamy pacjentów ze sztywnych wzorców myślenia”
Profesor Susan Rossell wyjaśnia to w prosty sposób. „W przypadku osób z napadami objadania się ten schemat brzmi: 'Muszę zjeść ogromne ilości jedzenia, żeby poradzić sobie z problemami emocjonalnymi'”, mówi. „Są uwięzieni w tym sztywnym wzorcu myślowym i nie potrafią znaleźć innych sposobów na radzenie sobie ze stresem”.
I tu właśnie pojawia się rola psychodeliku. „Odkryliśmy, że substancje psychodeliczne otwierają ludzi na inne sposoby myślenia” – dodaje prof. Rossell. Taka terapia ma dać pacjentom mentalną elastyczność i pokazać im, że istnieją inne drogi wyjścia z kryzysu niż jedzenie.
Czy to jest bezpieczne? Jak naukowcy minimalizują ryzyko?
Temat psychodelików budzi naturalne obawy. Są one w Australii nielegalne, choć dopuszczone do leczenia depresji lekoopornej i PTSD. Media co jakiś czas informują o badaniach wskazujących na skutki uboczne. Przykładowo, badanie opublikowane w 2022 roku w „New England Journal of Medicine” pokazało, że choć psylocybina pomagała niektórym pacjentom z depresją, to aż 77% uczestników zgłaszało działania niepożądane, takie jak bóle głowy, nudności czy zawroty głowy.
Wlew dożylny – klucz do kontrolowanej i bezpiecznej terapii
Twórcy australijskiego badania podkreślają jednak, że ich metoda jest znacznie bezpieczniejsza. Kluczem jest podawanie psylocyny w formie wlewu dożylnego (IV).
Jak tłumaczy prof. Rossell: „Wlew dożylny jest jeszcze bezpieczniejszy. Jeśli zauważymy, że pacjent zaczyna mieć nieprzyjemną reakcję, możemy natychmiast go przerwać”. To ogromna różnica w porównaniu z kapsułkami, które po połknięciu muszą zadziałać do końca, nawet jeśli doświadczenie jest trudne.
Firma Tryptamine Therapeutics wskazuje na dodatkowe zalety swojego produktu TRP-8803:
- Szybsze działanie: Znacznie skraca czas potrzebny na wejście w stan psychodeliczny.
- Pełna kontrola: Umożliwia precyzyjne sterowanie głębokością i czasem trwania doświadczenia.
- Bezpieczeństwo: Gwarantuje możliwość natychmiastowego zakończenia terapii w razie potrzeby.
Co wyniki tego badania oznaczają dla przyszłości medycyny?
Jason Carroll, dyrektor generalny Tryptamine Therapeutics, ma nadzieję, że badanie nie tylko potwierdzi skuteczność leku w terapii objadania się, ale także dostarczy cennych danych na temat jego zastosowania w innych schorzeniach neuropsychiatrycznych.
Choć jesteśmy dopiero na początku drogi, zielone światło dla tego eksperymentu to potężny sygnał. Pokazuje, że świat nauki coraz odważniej spogląda na psychodeliki jako na potencjalne, przełomowe narzędzia w walce z problemami, wobec których tradycyjna medycyna bywa bezradna. Wyniki z Australii będą z pewnością obserwowane z zapartym tchem.
